w myślach mych urojone 2005-06-26 o 18:30:25 --> poniedziałek zmienia się we wtorek, wtorek...
Boję się i nikt i nic tego nie może zmienić. To jest po prostu silniejsze ode mnie. I nie pomagają tłumaczenia, że i tak mam małe szanse dostać się na dzienne prawo, więc wystarczy mi tylko zdać i rodzice zapowiedzieli, że wybulą za pierwszy rok na wieczorowych, a potem to jakoś będzie i się przeniosę (ach te kontakty :P)... Nic. Kompletnie nic to nie daje. Może jedynie myśl o zbliżającym się szybkimi krokami wyjeździe pozwala choć na chwilę zapomnieć. Nie mogę się już doczekać...
A! No i żeby nie było, to poniedziałek zamienił się już na wtorek, więc czeka mnie jeszcze jutro cały dzień katuszy. Mam nadzieję, że we wtorek nie powiedzią, że jednak środa... Ech!
Przynajmniej sobota była miła. Zdala od rodziców i bardzo wstawiona :P
Dahliaa
skomentuj (4)
w myślach mych urojone 2005-06-26 o 18:29:45 --> Strach...
Z każdym kolejnym dniem coraz bardziej się boję... W żołądku czuję ogromną gulę, która ściska mi wszystkie wnętrzności. Gdy nie myślę, to podświadomie czuję. Gdy myślę, paniczny strach jeży mi skórę. Boże... Żeby już ten poniedziałek był i minął...
Dahliaa
skomentuj (0)
w myślach mych urojone 2005-04-20 o 17:02:46 --> Bo Obiecałam
Piszę, bo obiecałam. Tylko że nie wiem o czym mam pisać... Dobrze wiecie, że świat maturzysty wywraca się do góry nogami i tak naprawdę to nie wiem teraz na czym stoję.
Jestem zmęczona, choć tak w zasadzie to mam już wakacje.
W rubryczkach mogę już wpisywać, że mam wykształcenie średnie. Jak będzie dobrze, to będę mogła niedługo wpisywać, że pomaturalne. A będzie dobrze. Nie wiadomo tylko, czy się dostanę na wymarzone studia...
Marzę o wakacjach. Wręcz już na nich jestem. Leżę na plaży, wdycham morskie powietrze i cieszę się każdego dnia z coraz większej opalenizny. Tak po prostu.
Już tak blisko spokój.
Słońce świeci coraz mocniej i można leżeć w jego promykach wystawiając ku niemu twarz.
Mam nornicę w ogródku. Jest śliczna. Malutka brązowa myszka z ciemnym pasem na plecach. W ogóle się nie boi. Objadła już wszystkie orzechy w ogródku. Mają takie fajne wygryzione dziurki.
Dahliaa
skomentuj (2)
w myślach mych urojone 2004-12-25 o 19:54:46 --> święta
Tak tu weszłam, dziś - w ten szczególny dzień - i mi się smutno zrobiło, że ten blog tak samoistnie zaczął umierać... Wprawdzie ci, którzy w swej wierze nie zwątpili we mnie, odnaleźli mnie na innym blogu, ALE... No właśnie - "ale"... Ja tu chyba muszę też wrócić...
Dahliaa
skomentuj (3)
w myślach mych urojone 2004-09-24 o 17:47:34 --> the end
Dahliaa "odchodzi",
co nie znaczy, że znika...
Przyczyny nie podam.
Kontakt przez gagu-gadu.
Dahliaa
skomentuj (16)
w myślach mych urojone 2004-09-21 o 19:08:18 --> :-(
Łatwiej jest powiedzieć, że żyje się teraźniejszością. To tak, jak pójść na łatwiznę, nie poczuwając się do odpowiedzialności. Prawdziwa miłość nie może się opierać na tej zasadzie. Przykro mi, bo myślałam... Za dużo po prostu chyba sobie myślałam...
Dahliaa
skomentuj (5)
w myślach mych urojone 2004-09-19 o 16:42:58 --> rocznica :*
365 dni chyba mówi samo za siebie :)
Dahliaa
skomentuj (8)
w myślach mych urojone 2004-09-15 o 17:20:39 --> ciężar smutku
Smutno mi...
Nie ma Go. Nie ma mnie.
Siedzę w domu. Non stop. Nie oglądam telewizji. (O Zgrozo!) odłączyłam kompa od prądu!!! Rzygam książkami. Nienawidzę czarnych literek na białym tle.
Chcę Go widzieć! Codziennie! Nie mogę...
Smutno mi. Bardzo mi smutno...
Dahliaa
skomentuj (7)
w myślach mych urojone 2004-09-10 o 17:54:30 --> cho(lera)(roba)
Cierpię na chorobę wieku 18, występującą w kręgach ludzi średnio wykształconych, która występuje pod niespotykaną nazwą - matura. :P
Propozycje lekarstw mile widziane... (?) ;-)
Dahliaa
skomentuj (7)
w myślach mych urojone 2004-09-01 o 11:38:49 --> 1 września
Ostatni rok szkoły średniej czas zacząć...
Co się zmieniło po tych, ponad dwóch, miesiącach wakacji?
Sporo.
Po pierwsze poznałam dobrze samą siebie. Zrozumiałam jakie są moje cele i pragnienia. Wiem już czego szukam i czego oczekuję. Poznałam demony, które we mnie mieszkają, ale nauczyłam się również, jak je pokonywać światłością. Wiem co jest dla mnie priorytetem. Agape. Miłość do świata do świata, która w duchu prawd przynosi ukojenie i wszechogarniające szczęście. Miłość do kochanej i bliskiej mi osoby.
Zdecydowałam: wiem, że bardzo kocham i ta miłość pozwoliła mi ukoić moją duszę. Dlatego pragnę z całego serca poświęcić wszystko, bez wyjątku tej jednej jedynej osobie na mojej drodze. Przyrzekam. Na zawsze.
Dahliaa
skomentuj (12)
w myślach mych urojone 2004-08-15 o 17:52:28 --> na chwilę
Wróciłam wczoraj wieczorem, ale tak się stęskniłam za komputerem (czytaj: grami), że na bloga postanowiłam zajrzeć dopiero dzisiaj.
Jak było? Było cudownie, co tu dużo gadać... Wolność, wolność i jeszcze raz wolność! No i noce w ciepłych, męskich ramionach mówią chyba wszystko same za siebie :)
Opaliłam się. Pogoda dopisała wyśmienicie. Dopiero ostatniego dnia padało, co nie znaczy, że nie było ciepło. Wspomnienia jakie najbardziej utkwiły mi w pamięci, to występ kabaretu Ani Mru Mru, na który się wybraliśmy (rewelacja; mam autografy i zdjęcia) i bliskie spotkanie z 16 kg pytonem tygrysim, który miał przyjemność opleść się wokół mnie i mojego Słońca i bynajmniej nie był sztuczny...
A pojutrze moje Kochanie, ja i działka. Będzie gorąco... :)
Dahliaa
skomentuj (11)
w myślach mych urojone 2004-07-29 o 17:59:17 --> morze
Jedziemy :)
Już jutro, więc to moja ostatnia notka (chyba) aż do września.
Moje Kochanie i ja, zdala od rodziców...
Jak dobrze... :)
Trzymajcie się ciepło !!!
Dahliaa
skomentuj (14)
w myślach mych urojone 2004-07-26 o 09:16:15 --> błędnie
Co tu dużo gadać - było źle. A nawet bardziej niż źle (wtajemniczeni wiedzą dlaczego). Oczywiście ze mną. Psychicznie. Taki "mały" odchył...
Dzisiaj świat nabrał zupełnie innych barw, jeśli nie powiedzieć, że w ogóle barw nabrał...
Dziękuję za wsparcie, szczególnie: K., A. i D. Duże - dziękuję.
Dahliaa
skomentuj (7)
w myślach mych urojone 2004-07-23 o 16:51:04 --> powrót pijawek & morze
Słyszeliście?
Pijawka - obły, czarny, śliski krwiopijca. W Polsce to niegdyś wykorzystywane w medycynie stworzonko ostatnio zostało zapomniane. Tymczasem na Zachodzie tak zwana hirudoterapia, czyli leczenie pijawkami (bleee!)
, ma się zupełnie nieźle. Praktykuje się ją w wielu szpitalach. W Niemczech i USA piajwki można kupować w aptekach (!!!)
. Teraz jest szansa, że i u nas również powrócą do łask (nieee...).
W Opolu powstała ich pierwsza profesjonalna hodowla.
Jak ktoś potrzebuje, to ja dysponuję kilkunastoma sztukami pijawek, które rozgościły się w moim oczku wodnym - fuj!
A teraz z innej beczki.
Jadę z moim Kochaniem nad morze!!! Na całe, bajeczne dwa tygodnie, wraz z kilkoma znajomymi :) Wyjeżdżam 30 lipca :) Co też się moim kochanym rodzicom pozmieniało... :)
Dahliaa
skomentuj (12)